
Płyty
Ostatnio dodane
Wywiady
Ostatnio dodane
Relacje
Ostatnio dodane

12-14 lipca 2007, Węgorzewokomentarze [ 1 ]
Pogodno, Kombajn do zbierania kur po wioskach i Graftmann – trzy główne powody, dla których warto było pojawić się w tym roku w Węgorzewie. I o ile pierwsze dwa nie były nowością na węgorzewskiej imprezie, o tyle sama myśl o występie Graftmanna solo już nie w małym, kameralnym klubie/pubie, tylko na wielkiej scenie przed tysięczną publicznością jeżyła włosy na skórze nie tylko fanów, ale i samego Romka, który również potwornie obawiał się stanięcia oko w oko z tak szerokim, różnorodnym spektrum odbiorców.
Zacznijmy od początku i z czystego lenistwa - stylem chronologiczno-mieszanym. Bardzo pozytywnie ocenić należy nowe sceny - zarówno wielką, na której odbywały się koncerty, jak i nową "małą" (dwa-trzy razy większą niż przed rokiem) przy polu namiotowym. Dobre nagłośnienie, świetna, nowoczesna oprawa wizualna koncertów, niestety psute trochę przez akustykę placu koncertowego, gdzie w terenie okrążonym szczelnie budynkami wojskowymi występowało, jak co roku, niemiłe echo. To ma się jednak mienić już za rok, a nowe miejsce ma zachwycać nie tylko warunkami akustycznymi, ale i dostarczać estetycznych uciech. Nie chcę nadto plotkować - póki co, to tylko słowne obietnice, przekonamy się jak będzie w praktyce już za rok…
Ponownie - dokuczliwym mankamentem była festiwalowa ochrona. Niby był pewien minimalny progres, ale o pozytywnym wrażeniu mówić jeszcze zdecydowanie nie można. O ile nie była może tak bardzo brutalna jak przed rokiem, to jednak nowoprzyjęta strategia postępowania przyprawiała o gęsią skórkę - panowie i panie w seledynowych kamizelkach stali w odległości średnio trzech metrów od publiczności i nie wyłapywali niesionych na rękach tłumów "nurków", tylko przyglądali się, jak Ci "swobodnie" lądują głową w dół przelatując przez barierki i dopiero potem zbierali ich z ziemi, czasem zakładali niemiły uścisk Chucka Norrisa i wyprowadzali... Tak się nie robi! Częściej się zdarzało, że to akredytowani dziennikarze, bądź fotografowie ratowali frunących ludków przed prawdopodobnym skręceniem karku. O ile sam nie jestem zwolennikiem tego typu zabaw, to jednak trzeba przyjąć, że stanowią one nieodłączną część koncertów rockowych, a festiwal, który takim mianem się tytułuje, powinien zadbać o bezpieczeństwo jego uczestników.
Poziom konkursu w tym roku był niestety żenujący. Wyraźnie widać, że system eliminacji zespołów przez regionalne rozgłośnie radiowe nie był dobrym pomysłem – primo, że dokonują tego najwyraźniej niekompetentni ludzie, a secundo, że udziela się typowo biurokratyczny system, gdzie najpierw jest "ustawianie" nie faktycznie najlepszych, tylko głównie znajomych. W dalszej fazie jury nie ma praktycznie z czego wybierać. Stąd od czasów wprowadzenia tego systemu Węgorzewo nie ma już takiej mocy "wsparcia" w robieniu kariery, jak to było wcześniej. Żeby nie szukać daleko, przypomnijmy komercyjne sukcesy Kombajnu, czy Comy. Ktoś pamięta, że kiedyś brali udział w konkursie, czy go wygrali? Chyba zupełnie inna bajka niż nagrodzona przy systemie regionalnym jakaś Kookaburra (dobrze pamiętam nazwę?), która już rok po wygranej na gronach, forach internetowych rozpaczliwie szukała wokalisty, któryby z nimi zagrał koncert na festiwalu...
W tym roku było w zasadzie jeszcze gorzej. Piszę "w zasadzie", bo też zależy jak na to spojrzeć. Osiem na ...
Strona tego artykułu: [1] [2] [3] [4] [5]
15.05.2008, Warszawa, PalladiumLeningrad
19.02.2008, Warszawa, Hard Rock CafeTomasz Lipiński & The T'lters
12-14 lipca 2007, WęgorzewoUnion Of Rock 2007
7-8 lipca 2007, SzczytnoHunterFest 2007
7-8 lipca 2007, CieszynNowa Muzyka 2007
© 2002 - 2009 Magazyn Pro-Rock. Wszelkie prawa zastrzeżone.
php engine by raven :: site design by metamorphosis :: rock
Którą z wymienionych imprez najchętniej byś zaliczył?