
Płyty
Ostatnio dodane
Wywiady
Ostatnio dodane
Relacje
Ostatnio dodane

rozmowa z Szymonem Zającemkomentarze [ 0 ]
Grają od 2004 roku. W 2006 oznajmiali rozbawionej jarocińskiej publice, że każdy ma grzyba. A prywatnie fajnie się z nimi wódkę pije. O czarodziejce Kirke, Edith Piaf a przede wszystkim Wieprzach opowiada wokalista zespołu, Szymon Zając.
- Kiedyś chwaliłeś się, że w rodzinie masz samych kucharzy – umiesz nabić takiego świniaka na rożen i upiec?
- Umiem, ale lepiej wychodzi mi jedzenie (śmiech).
- Na razie nie jesteście zbyt znani szerszej publiczności. Wyjaśnijmy więc skąd wzięła się Wasza nazwa?
- Powstała przy wódce, cały skład zebrał się na imprezie. Odważyliśmy się na jedną, drugą, trzecią próbę, ale pierwsza nazwa jaka przyszła nam do głowy, to Zarzynana Świnia Kurwa Jego Mać, ale stwierdziliśmy, że na plakacie A-4 trudno będzie ją zmieścić i skróciliśmy to do słowa Wieprze. Po dwóch latach studiów filologicznych dorobiłem do tego pewną historię. Podróż Odyseusza. Pewnego dnia zawitał do królowej Kirke, która wszystkich jego kompanów zamieniła w wieprzy. To alegoria do podróży, którą każdy z nas przechodzi.
- A swoją drogą, wiesz jak nazywała się wyspa z której pochodziła Kirke?
- Ajai. To może być dobry materiał na tytuł epki!
- Muzyka to Wasza pasja, ale na co dzień zajmujecie się czymś zupełnie innym.
- Tak, żyjemy i utrzymujemy się z zajęć zupełnie innych. Ja jestem barmanem, perkusista pracuje w hurtowni mięsnej, czyli na co dzień jest bardzo blisko wieprzy, basista gra na weselach, a gitarzysta pracuje w Tele-Fonice, ale oni są całkowitymi wariatami i w nowy sprzęt inwestują każdy możliwy grosz. Gramy od 2002 roku, a jak dotychczas naszym największym sukcesem jest koncert zagrany w 2004 roku na festiwalu w Jarocinie. Mamy nadzieję, że wykonana ostatnio praca i nagranie nowego dema sprawi, że ktoś nas zauważy.
- Już niedługo wrócicie do koncertowania po kilku miesiącach ćwiczeń i... ciszy.
- Rzeczywiście, w ostatnich miesiącach celowo trochę się wyciszyliśmy i poświęciliśmy próbom. Związane jest to ze zmianami w zespole i naszymi najbliższymi planami. Dołączył do nas nowy muzyk, również grający w Myślenicach, DJ Na Własną Rękę, a bardzo zależy nam na nagraniu materiału i wydaniu na przełomie listopada i grudnia płyty demo. Dlatego też konieczne było zgranie i opracowanie nowych utworów. Poza tym nie chcieliśmy już grać naszego starego materiału, bo poczulibyśmy się zapewne, jak Krzysztof Krawczyk. Jednak oczywiście nie znaczy to, że zrezygnujemy z kilku najlepiej przyjmowanych na żywo utworów, jak np. „Grzyb".
- Wraz z pojawieniem się elektroniki punkowa energia zostanie trochę przytłumiona?
- Nic z tych rzeczy, wkład DJ-a NWR będzie bardzo specyficzny. Jego elektronika i wkład w muzykę zespołu są bardzo nieszablonowe i nasza współpraca może przynieść ciekawe efekty. Np. co może zaskakujące, w naszym najnowszym numerze śpiewam razem z Edith Piaff (śmiech). 18 października w krakowskim klubie Imbir supportując Chupacabras wystąpimy w poszerzonym składzie po razy pierwszy i sami jesteśmy ciekawi, jak nasze nowe utwory zabrzmią na żywo.
- Macie jakieś dalsze plany koncertowe?
- Tak, 22 listopada, również z Chupacabras zagramy w zakopiańskim klubie Armstrong, a po wydaniu, a w zasadzie rozpowszechnieniu płyty demo w internecie w przyszłym roku chcielibyśmy zaistnieć na dużych festiwalach.
Aleksander 'Malkavian' Stępień
Strona tego artykułu: [1]
© 2002 - 2009 Magazyn Pro-Rock. Wszelkie prawa zastrzeżone.
php engine by raven :: site design by metamorphosis :: rock
Którą z wymienionych imprez najchętniej byś zaliczył?